Przypadkiem i doborem

O tym, co mnie fascynuje i porusza

Etyka lekarska

leave a comment »

Wydawało mi się, że już potrafię dobrze z tym żyć. Najtrudniejszy był pierwszy rok w Niemczech. To nie przypadek, że nigdy nie uczylam się niemieckiego, choć uczyłam się czterech innych języków. Nie przypadek, że poczas autostopowych podróży po Europie robiłam, co mogłam, by przebyć Niemcy w krócej niż 24 godziny.

Od dawna nie przechodzi mnie dreszcz gdy widzę plakat z napisem Achtung, nawet „hendehoch” wypowiadane przez dzieci podczas przebierania się na gimnastykę nie są już powodem do podskoczenia. Przeszłam okres zadzwienia, że to niemożliwe, żeby ludzie, którzy tyle pięknych rzeczy kulturowo wymyślili, byli w stanie itd. Swoją drogą poziom tych lęków we mnie dużo mówi o moim dzieciństwie.

Wczoraj czytałam w GW interesujący wywiad z panią prof. Janiną Pensonową, która 4 lata spędziła w Ravensbrück. Padło w rozmowie nazwisko lekarki, jednej z tych, co przeprowadzały doświadczenia na więźniarkach. I w komantarzu, że spokojnie po wojnie żyła, nazwa miejscowości, w której mieszkamy. Szybko pogóglałam. Niejaka Herta Oberheuser, po wojnie skazana za eksperymenty w Ravensbrück (ze względu na dobre sprawowanie odisedziała 5 lat z 20). Osiadła w miejscowości, do której jeździmy – bo tam jest plantacja wiśni i malin. Pracowała przez długi czas jako lekarz-pediatra; pracowała również w naszej miejscowości. Tu ją rozpoznały byłe więźniarki, doprowadziły do zwolnienia i zaczęly żądać, by odebrano jej prawo bycia lekarzem. Po długim porcesie odebrano jej prawo wykonywania zawodu (odwoływała się, że nie można dwa razy skazać za to samo).

Lekarka-pediatra, która wcześniej zabijała ludzi i świadomie okaleczała. Nie był to „błąd młodości”, bo była rocznik 1911.

Ja wiem, że Niemcy nigdy się faktycznie nie „oczyścili” – zbyt wielu ludzi bylo uwikłanych w reżim, de facto państwo nie byłoby w stanie funkcjonować.

Ale autentycznie zebrało mi się na wymioty.

Written by przypadkiem

Kwiecień 27, 2010 at 1:35 pm

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Jak króliczki na wiosnę

2 Komentarze

Wiosna. Wreszcie jaśniej, dłuższy dzień, cieplej. Za oknem jak szalone śpiewają ptaki. Wbrew mojemu nastrojowi ich śpiew to nie wyraz czystego zachwytu, że wreszcie jest cieplej i jaśniej. To twarda walka o szansę przekazania swoich genów.  U wielu gatunków nawet odbycie stosunku z samicą nie oznacza końca walki. Jeśli samica może przyjąć spermę również od rywali, konkurencja toczy się dalej – już nie bezpośrednio między samcami, a między ich plemnikami.

Samice muszki owocowej mogą kopulować z kilkoma samcami. Od dawna wiadomo, że to ostatni z nich zapłodni najwięcej jajeczek.Grupa naukowców z Uniwersytetu Syracuse w USA  zaobserwowała (1), jaki kryje się za tym mechanizm. Naukowcy skonstruowali dwa rodzaje muszek owocowych. Ich plemniki wytwarzały fluorescencyjnie świecące białko  – u jednych muszek zielone, a u drugich czerwone. Następnie samce z obu linii zapładniały jedną samicę Drosophili, a badacze obserwowali, co się dzieje z czerwonymi i zielonymi plemnikami. Plemniki pierwszego samca były usuwane z dróg rodnych i magazynującego je narządu, spermateki. Częściowo odpowiadała za to zjawisko mechaniczna reakcja dróg rodnych samicy na kopulację i nasienie drugiego samca.  Okazało się też, że w spermatece intensywnie poruszające się nowe plemniki  aktywnie wypychały te starsze.

Być może wyjaśnia to, dlaczego plemniki Drosophila melanogaster są tak nieproporcjonalnie duże –  mierzą blisko dwa milimetry, czyli są dłuższe niż droga, którą mają przebyć w drogach rodnych samicy! Ale jeśli ma to pomóc usunąć plemniki rywala…

Z kolei grupa badawcza z Uniwersytetu w Kopenhadze (2) badała mrówki i pszczoły. Te owady odbywają gody tylko raz  w życiu, a potem – nieraz przez kilka lat – wykorzystują nasienie zmagazynowane w spermatece. Samice niektórych gatunków kopulują tylko z jednym samcem, podczas gdy inne parzą się podczas lotu godowego z wieloma samcami. Naukowcy odkryli, że u tych ostatnich gatunków nasienie zawiera białka unieszkodliwiające plemniki współzawodników, a wspomagające przeżycie własnych. Samicom brutalne wojny plemników nie są na rękę – dla nich ważne jest przetrwanie jak największej liczby plemników, bo gody odbywają tylko raz w życiu i nie mają szans na uzupełnienie zapasu plemników. Okazuje się, że samice  wytwarzają w spermatece płyn neutralizujący działanie trucizn z nasienia. Plemniki, którym uda się tam dotrzeć, są chronione.

U trzmieli i mrówek monogamicznych nie zaobserwowano rzadnego negatywnego wpływu ejakulatu na plemniki innych samców.  Ponieważ w naturze ich plemniki nie muszą z nikim konkurować, nie wyewoluowała u nich  „broń chemiczna“ przeciw potencjalnym konkurentom.

„Wojny plemników“ doprowadziły do wyewoluowania specyficznych przystosowań również u gryzoni. Ich plemniki, podobnie jak i innych ssaków, nim dotrą do jajeczka, muszą pokonać długą drogę –  w tym przebrnąć przez gęsty śluz o nieprzyjaznym pH . Plemniki, łącząc się w grupy, poruszają się skuteczniej i są szybsze. Łatwiej im przetrwać w środowisku dróg rozrodczych samicy. Grupa Hopi Hoekstra (3) porównała plemniki dwóch blisko spokrewnionych gatunków gryzoni – monogamicznego Peromyscus polionotus i Peromyscus maniculatus, którego samice odbywają stosunki z wieloma samcami. U tych drugich, gdy zmieszano nasienie kilku osobników, plemniki chętniej łączyły się w grupy z plemnikami samca, od którego pochodziły, niż z plemnikami innych osobników. Również plemniki braci – bliskich genetycznie – były przedkładane nad plemniki niespokrewnionych osobników (choć w mniejszym stopniu niż własne). Z kolei plemniki monogamicznego P. polionotus nie rozróżniają „swoich“ i „obcych“ i z równą wydajnością tworzą z nimi grupy wspomagające przemieszczanie.

  1. Manier MK, Belote JM, Berben KS, Novikov D, Stuart WT, Pitnick S. Resolving
    mechanisms of competitive fertilization success in Drosophila melanogaster.
    Science. 2010 Apr 16;328(5976):354-7. Epub 2010 Mar 18. PubMed PMID: 20299550
  2. den Boer SP, Baer B, Boomsma JJ. Seminal fluid mediates ejaculate competition
    in social insects. Science. 2010 Mar 19;327(5972):1506-9. PubMed PMID: 20299595.
  3. Fisher HS, Hoekstra HE. Competition drives cooperation among closely related sperm of deer mice. Nature. 2010 Feb 11;463(7282):801-3. Epub 2010 Jan 20. PubMed PMID: 20090679; PubMed Central PMCID: PMC2824558.

Written by przypadkiem

Kwiecień 26, 2010 at 8:18 pm

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , ,

Apgar – miała na imię Virginia

leave a comment »

Trafiłam na te strony o niej przypadkiem (niesiona falą entuzjazmu po Stuleciu Chirurgów). Apgar miała na imię Virginia – była kobietą, nie miałam o tym pojęcia!
Początkowo chciała zostać chirurgiem. Choć wykazywała w tym kierunku uzdolnienia, jej mentor, zniechęcony brakiem sukcesu finansowego swych poprzednich uczennic-chirurżek, radził jej, by w obliczu Wielkiego Kryzysu, konieczności spłacenia długu zaciągniętego na studia i braku wsparcia finansowego od rodziny – zajęła się anestezjologią. Virginia Apgar była jednym z pierwszych amerykańskich lekarzy-anestezjologów i złożycieli nowej specjalności medycznej. W początkach narkozy chirurdzy zlecali znieczulanie swoim pomocnikom lub pielęgniarkom, często nawet studentom. Niewiele jeszcze wiedziano o działaniu znieczulenia i narkozy, o wpływie stanu pacjenta na ich przebieg. Z czasem operacje stawały się coraz dłuższe i bardziej skomplikowane, pacjenci wymagający, a i techniczne możliwości coraz szersze. Apgar jako pierwsza wprowadziła do standardów anestozjologicznych wywiad przed znieczuleniem, prowadziła też z pacjentami kolejny po operacji – gromadząc w ten sposób solidny materiał do rzetelnych porównań.
W latach pięćdziesiątych zajmowała się anestezjologią położniczą. Starając się określić wpływ znieczulenia na noworodka wymyśliła prostą, dziesięciopunktową skalę oceny stanu dziecka. Wcześniej położnicy zadowalali się ogólnymi stwierdzeniami typu „dobrze oddycha”. Virginia Apgar zasugerowała też, by oceny dokonywała osoba spoza grona przyjmującego poród – w jej badaniach porównawczych okazało się, że położnicy często przyznawali przyjętemu przez siebie noworodkowi kilka punktów więcej, niż postronny obserwator.
Skala opisana jest szczegółowo tu. Ocenia kolor skóry, puls, oddech, odruchy i napięcie mięśni noworodka. Bardzo prosty system stworzył podwaliny postępowania z noworodkami i umożliwił zbadanie wpływu znieczulenia matki na rodzący się płód. Używa się go do dziś.

Written by przypadkiem

Kwiecień 26, 2010 at 6:56 pm

Napisane w Uncategorized

Tagged with ,

Gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę albo karmili piersią…

leave a comment »

..byliby wrażliwsi i bardziej empatyczni. Kobiety są zwykle bardziej empatyczne niż mężczyźni. Ale można to wyrównać hormonalnie.

Tę ciążę przeżywam inaczej niż poprzednią, również pod względem emocjonalnym – labilność mojego nastroju jest dla mnie samej czasem śmieszna, czasem straszna. Ostatnio potrafię się zalać łzami, kiedy jeszcze  dwie minuty wcześniej byłam spokojna.

Hormony.

Poprzednio w takim stanie byłam dopiero po porodzie. Oksytocyna – hormon od rodzenia (to ona pobudza macicę do skurczy), karmienia piersią, orgazmu i wrażliwości społecznej.

Tę ostatnią badano sprawdzając, jak podanie oksytocyny wpływa na empatię i uczenie się wzmacniane społeczne. Grupa mężczyzn rozwiązywała zadania, w których „nagrodą” były dla nich uśmiechnięte/wykrzywione twarze, albo zielone/czerwone światło. Jeśli przedtem psiknięto im do nosa oksytocyną, lepiej rozwiązywali zadania nagradzane uśmiechniętymi twarzami, a bez zmian – te czerwonym i zielonym światłem. W testach empatii mężczyźni potraktowani oksytocyną uzyskiwali wyniki wyższe od mężczyzn, którym nie podano oksytocyny, a zbliżone do normalnych wyników kobiet.

Badacze sugerują, że oksytocynę można by wykorzystwać w leczeniu osób z zaburzeniami empatii, np. schizofreników.

A ja mam nadzieję, że wyjątkowa wrażliwość w ciągu ostatnich dni to oznaka zwiastująca poród.

  1. Hurlemann R, Patin A, Onur OA, Cohen MX, Baumgartner T, Metzler S, Dziobek I, Gallinat J, Wagner M, Maier W, Kendrick KM. Oxytocin enhances amygdala-dependent, socially reinforced learning and emotional empathy in humans. J Neurosci. 2010 Apr 7;30(14):4999-5007. PubMed PMID: 20371820.

Written by przypadkiem

Kwiecień 26, 2010 at 6:51 pm

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

Raz dwa trzy

leave a comment »

…no to zaczynamy! Wreszcie w jednym miejscu. Trzymajmy kciuki za systematyczność:)

Written by przypadkiem

Kwiecień 26, 2010 at 6:41 pm

Napisane w Uncategorized